Konkurs na utwór poetycki – wiersz o roślinie z wrocławskiego Ogrodu Botanicznego – ROZSTRZYGNIĘTY!

 

 

Słowa: Magdalena Chlasta-Dzięciołowska

Tegoroczna edycja konkursu „Wiersz o roślinie z Wrocławskiego Ogrodu Botanicznego” przypada na czas masowych wycinek drzew w całym kraju i społecznych protestów związanych z ich obroną. Wszystkie te bolesne doświadczenia  pokazują, jak ważna dla wielu z nas jest przyroda, i że jesteśmy zdeterminowani walczyć o nią w momencie zagrożenia. To dowód naszego silnego, organicznego wręcz związku z naturą; co nie dziwi, bo  bez niej nie ma przecież życia na Ziemi. Wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani subtelnymi więzami rozbudowanych korzeni, które nieprzypadkowo przypominają neuronalną budowę naszych umysłów.

Z tych bliskich związków ze światem przyrody rodzi się ludzka potrzeba pisania o niej wierszy, czego świadectwem przesłane na adres wrocławskiego Ogrodu Botanicznego utwory.

Ponieważ to kolejna już edycja – łatwo wyodrębnić jej specyfikę.

Tego roku dominuje egzystencjalna refleksyjność. Nawiązuje do niej wiersz, który w konkursie zajął  III miejsce. To „Noc czarnych sosen”. Mroczne napięcie tekstu buduje metafora ucieczki, przebiegania przez życie niby przez magiczny ogród. Przy okazji jest to próba zamanifestowania własnej inności wobec powszechnie uznanego „piękna narcyzów”: „Jestem dumny z bycia innym/ W ogrodzie życia”.

Nikogo nie trzeba przekonywać przecież, że każdy ogród, a nasz Botaniczny szczególnie, pozwala na zgromadzenie wybitnych indywidualności, które tworzą zgodny organizm, pomimo - a może dzięki – różnic w wyglądzie i pochodzeniu.

Baczny obserwator wyniesie z tego cenną lekcję społecznej natury.

Ogrody, nawet te ręką ludzką uporządkowane, mają swoje dzikie, tajemnicze rejony. Można powiedzieć za Anką Herbut, wrocławską dramaturżką:  „Jak w nie wejdziesz do lasu/ nic się nie wydarzy”.

Dlatego idziemy dalej.

Na moment zmieniamy klimat - na lirycznie zabawny, za to pełen dostojeństwa. Wszak spotkaliśmy „Królową”. A królowa jest tylko jedna: „Paeonia suffruticosa /to ozdoba Ogrodu i miasta/piwonia drzewiasta”.

Wierszowana „Królowa”  jest błyskotliwie inteligentna i zabawna, porusza się lekką strofą, wydaje krótkie komunikaty: „Przed widzem swe piękno otwiera,/roślina dla konesera”. Nie dziwi zatem puenta, niby  finalne crescendo: „Wygłaszam więc takie orędzie/by sadzić piwonie te wszędzie”.

Królowa ustępuje miejsca jedynie królowi. To dąb. Dąb szypułkowy. Ten zajął niekwestionowane I miejsce. Co nie dziwi, ma bowiem urodę i czar haiku. Niewiele mówi. Parę słów zaledwie:

 „Jesień. Rdza w liściach.

Konary łaskocze wiatr-

Szelest królewski…”

Wszystko się w nim zgadza. Ilość sylab i wzruszeń. Jest stary i piękny, na przekór wiekowi. Nie boi się jesieni życia. Zupełnie inaczej niż ludzie. Budzi zachwyt i respekt. Czapki z głów! Chapeau bas!

Sami Państwo widzą, że  trzy pierwsze miejsca zostały należnie zajęte według lirycznego dostojeństwa. Choć przyznać trzeba, że kolejne trzy teksty, mimo, że tylko wyróżnione, należą do równie znamienitego towarzystwa. To Platan, Rododendron i Magnolie.

Dwaj pierwsi panowie spowici są tęsknym snem: „Rododendron, znów w mym śnie rozkwita” czytamy w wierszu „Gdy spoglądam” i „W moich snach widziałam to miejsce/ ociekające zielenią” – wyznaje autorka tekstu: „Moją ulubioną rośliną jest Platan”.

Sen okazuje się szczególnie ważną porą  dla budzenia wyobraźni. Mieszają się wtedy rzeczywistości. Otwieramy się na fenomenalną korespondencję odległych światów. Mamy kontakt z własną podświadomością. Wzruszają nas spotkane symbole, bo mamy przeczucie, że niosą ze sobą ważne dla nas treści, zepchnięte w pospiesznej codzienności. Nabieramy wtedy pewności, że jej potoczność i banalność nie jest jedynym sensem naszego istnienia:

 „Wdycham każdą chwilę w Tobie zawiązaną!/korzeniem miłości i życia posplataną!/ świat nas nie zrani, wnet go zmierzch ostudzi!/gwiezdnej zieleni manifest wybudzi!”

Natura, w swoim dostojnym pięknie pozwala nam dostrzec kwitnienie wszechświata. To ważny moment olśnienia. Sen go tylko wyzwala i potęguje. Pamiętajmy, że ten stan można uzyskać również  na jawie. Wystarczy wejść do Ogrodu, stanąć na dłużej przed ulubioną rośliną i pozwolić rozbieganym myślom na zatrzymanie. Nie musimy nic więcej robić. Tylko tyle. Reszta zadzieje się sama. Albo się przyśni, jak w wierszu o Platanie:

„A gdybyś tak ponownie otworzył oczy/ i zaczerpnął powietrza?/Ujrzałbyś zmiany/ Jesteś starym platanem/ i nie zmienią tego żadne czary./ Jeśli chcesz już zasnąć,/ połóż się na ziemi przejrzystej?/Jeśli nie, unieść koronę i pokaż swą wielkość/ Tym wszystkim, którzy na ławkach w Ogrodzie/będą podziwiali zieleni piękno!”

Piękne, proste przesłanie: Przyroda poprzez  piękno wyzwala w nas wielkość. Dodaje nam sił ciała i ducha. Wartość nie do przecenienia w pokonywaniu trudów codzienności. Nie musimy nic za nią płacić, wystarczy tylko, że nie będziemy jej niszczyć!

Ponieważ zrobiło nam się bardzo refleksyjnie wszyscy zasłużyliśmy na Magnolie z Botanicznego Ogrodu Uniwersytetu Wrocławskiego! Ale uwaga(!)- jedynie…na drzewie

Polub Ogród Botaniczny na Facebooku

TripAdvisor_Recenzje Wroclaw University Botanical Garden

social-icon

Sonda

Czy odwiedziłaś/eś już nasz Ogród?