alt

MOJA GALICJA

Okolice Sanoka to moja druga "mała ojczyzna". Urodziłam się w styczniu, a już latem tego samego roku mama po raz pierwszy zawiozła mnie do Zagórza, wówczas kolejarskiej osady położonej 7 km od Sanoka. Po pradziadkach pozostał tam – stojący do dziś – drewniany domek, w którym babcia spędzała zawsze ponad pół roku, uprawiając ogródek i kawałek pola, tucząc kurczaki i goszcząc wszystkich członków rodziny, którzy tylko mieli ochotę przebyć pociągiem tych 519 kilometrów. Tak więc od najmłodszych lat w każde wakacje jeździłam na bieszczadzkie przedgórze, gdzie w rzekach i strumieniach płynie krystalicznie czysta woda, a powietrze jest jak balsam i pachnie rozgrzanymi w słońcu ziołami. Tamtejsze malownicze, bliskie sercu krajobrazy nie mają sobie równych. Mogę bez końca wędrować leśnymi i polnymi drogami, tylko po to, żeby zobaczyć, co jest dalej... Kocham te cesarsko-królewskie miasteczka z przytulnymi ryneczkami, renesansowymi i secesyjnymi kamieniczkami, zadbanymi kościołami, pełnymi barokowych złoceń. Chętnie odwiedzam drewniane cerkiewki i stare cmentarze, tak odmienne od tych dolnośląskich. Ludzie na południowo-wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej też są zupełnie inni niż w wielkich miastach: szczerzy, otwarci, prostolinijni, szanujący tradycję, wierni podstawowym ludzkim wartościom. Nigdzie się nie spieszą i nawet dopiero co poznanej osobie gotowi są opowiedzieć dzieje całego swojego życia.

Zapraszam do obejrzenia niewielkiego wyboru widoków wschodniej Małopolski: od Przemyśla, Jasła i Krosna po najwyższe szczyty Bieszczadów.

 

COPYRIGHT © Daniel Skarżyński 2008Sebastian Gąsior 2016